Marcin Wroński: niedziennik autora

wtorek, 25.03.2008

Wojna pomnikowa

Zaszufladkowany do: Artykuły — Marcin Wroński @ 16:35
Tags: , ,

Choć Lublin okazjonalnie bywał stolicą Polski, to wydarzenia polityczne dużego kalibru na ogół go omijały. Jedyny znaczący wyjątek historia uczyniła dla podpisania w naszym mieście aktu unii polsko-litewskiej. Na placu, gdzie wedle tradycji obozowała litewska szlachta, już w XVI w. stanął pomnik Unii Lubelskiej, a sam plac nazwano później Litewskim. Król Zygmunt August – prawdopodobny fundator obelisku – z pewnością chciał dobrze i nawet nie przypuszczał, że stwarza precedens, który zakończy się polityczną wojną na monumenty. (więcej…)

piątek, 21.03.2008

Świątecznie – zawał czy karoshi?

Zaszufladkowany do: Refleksje — Marcin Wroński @ 12:27
Tags: , ,

Mam problem ze świętami, weekendami, wakacjami itp. Mam też ogromne szczęście, że nie jestem ortodoksyjnym żydem, bo gdybym nie mógł w szabas włączyć komputera, dostałbym nerwicy. Tak więc choć życzę Państwu spokojnych świąt Wielkiej Nocy, jeśli ma to być coś więcej niż li tylko konwencja, muszę moje życzenia opatrzyć niespokojnym komentarzem. (więcej…)

piątek, 14.03.2008

Pierwszy lubelski kryminał

Zaszufladkowany do: Artykuły — Marcin Wroński @ 13:42
Tags: , , ,

„Dobry policjant wygląda, jakby nie wyglądał, albo wygląda jak bandyta. Tudzież jak alfons” – tak w mojej książce komisarz Hejwowski z Zamościa pouczał młodego Maciejewskiego. Trudno powiedzieć, jaka myśl przyświecała architektowi pałacu Potockich, ale dziś ten budynek – dawny Komisariat Główny Policji Państwowej – wygląda jak tajniak ukryty w tłumie przechodniów. (więcej…)

piątek, 7.03.2008

Siedlce po 10 latach

Zaszufladkowany do: Zdarzenia — Marcin Wroński @ 21:59
Tags: ,

Ze szczerym zdziwieniem przyjąłem to, co Marek Krajewski napisał w swoim blogu o niechęci do podróżowania. Dotąd nie spotkałem ani nawet nie słyszałem o nikim, kogo podobnie jak mnie trapiłaby ta wstydliwa przypadłość. Do Siedlec jednak warto było pojechać. (więcej…)

sobota, 1.03.2008

Kochany blogu…

Zaszufladkowany do: Varia — Marcin Wroński @ 12:11
Tags:

„Kochany pamiętniku…” – tak zwykło się zaczynać, kiedy wszystkie blogi były jeszcze na papierze, a jeśli już ktoś je komentował, to zwykle złośliwy kolega lub koleżanka, brat lub siostra czy ktokolwiek inny, kto wykradł ów nieszczęsny zeszycik z naszym sekretnym blogiem. Bo właśnie, pamiętniki tak naprawdę wcale nie były do czytania (po co się je więc pisało? pojęcia nie mam). Ktoś inny mógł z nich zrobić wyłącznie zły użytek, a Ty sam, kiedy przeglądałeś swoje wpisy po latach, nawet po miesiącach, zwykle dochodziłeś do wniosku, że jesteś idiotą i grafomanem. (więcej…)

Blog na WordPress.com.