„Kochany pamiętniku…” – tak zwykło się zaczynać, kiedy wszystkie blogi były jeszcze na papierze, a jeśli już ktoś je komentował, to zwykle złośliwy kolega lub koleżanka, brat lub siostra czy ktokolwiek inny, kto wykradł ów nieszczęsny zeszycik z naszym sekretnym blogiem. Bo właśnie, pamiętniki tak naprawdę wcale nie były do czytania (po co się je więc pisało? pojęcia nie mam). Ktoś inny mógł z nich zrobić wyłącznie zły użytek, a Ty sam, kiedy przeglądałeś swoje wpisy po latach, nawet po miesiącach, zwykle dochodziłeś do wniosku, że jesteś idiotą i grafomanem.
A jednak, kochany blogu, początek ostrej pracy nad kolejną powieścią o komisarzu Maciejewskim to chyba dobry moment i na ciebie. Z Wami, drodzy Czytelnicy, dotąd miałem przyjemność widywać się na spotkaniach autorskich i czasem wymieniać jakieś uwagi na forach. Było więc trochę okazji, żeby sobie pokadzić (spotkania) i sobie powtykać (fora). Natomiast coraz bardziej brakuje mi normalnej komunikacji z Wami – tej gdzieś pomiędzy oficjalnością a ringiem, podczas której można sobie pozwolić na niezobowiązującą wymianę myśli. Także nieraz, gdy uzupełniam „niusy” na oficjalnej stronie autorskiej, korci mnie, aby coś dodać, skomentować, rozwinąć. Ale nie tylko sonet ma swoje prawa, news też pęka, kiedy go rozdymać. Mam więc nadzieję, że ty, kochany blogu, dzienniku, pamiętniku czy jak ci tam, wreszcie mi się na coś przydasz.
Zapraszam więc do mojego niedziennika. Nie-dziennika, bo raz, że bloga, a dwa, że nie co dzień mam coś do powiedzenia. Tak średnio raz na tydzień, bliżej weekendu. Stąd niedziennik jak niedzielnik. Ale nie nie-dzielnik, bo jak najbardziej chciałbym go dzielić z Czytelnikami.
Jako czytelniczka z niecierpliwością oczekuję wymiany myśli, i niech to będą myśli błyskotliwe, lotne i fantazyjne (jak krawaty Zielnego :))
komentarz - autor: Bella — poniedziałek, 17.03.2008 @ 17:19 |
Ja również liczę, że będzie ciekawie.
komentarz - autor: Bartek Szumowski — poniedziałek, 17.03.2008 @ 18:49 |
W takim razie postaram się być godny krawatów przodownika Zielnego, nie fryzury. Modnej – co prawda – i błyszczącej, ale płaskiej.
komentarz - autor: Marcin Wroński — wtorek, 18.03.2008 @ 1:23 |