Pisanie drugiego kryminału o komisarzu Maciejewskim powoli zbliża się do magicznego słówka KONIEC, a ja przenoszę się w czasie. Zapytany o godzinę odpowiadam: Któraż godzina? Pan poczeka, się sprawdzi. Jest kwadrans na drugą, gdy zaś przez pomyłkę kupię niewłaściwy jogurt, to wołam: O ja nieszczęsny! Nawet nie sądziłem, że dotknie mnie to tak mocno, że naprawdę można równocześnie żyć w dwóch czasach. Sprzyja temu Internet pochłaniający wszystko, co tylko da się zapisać cyfrowo. Oto jedna z wyszperanych w nim perełek: (więcej…)
wtorek, 27.05.2008
poniedziałek, 19.05.2008
Pooociąg osobooowy…
Warszawa, jak chyba większości prowincjuszy, kojarzy mi się przede wszystkim z Dworcem Centralnym. Ostatnio nawet coraz bardziej, bo w zapędzeniu tej Warszawy w Warszawie prawie nie widuję – z dworca w auto, autem na miejsce, a potem na dworzec. Jadąc na Targi Książki, postanowiłem nieco zmodyfikować ten schemat, ale rzeczywistość okazała się silniejsza. (więcej…)
czwartek, 1.05.2008
Z okazji 1 Maja
Kiedy chodziłem do podstawówki, 1 maja tego dnia miałem tylko jedno zmartwienie: jak uniknąć pochodu. I niech mi to będzie zapisane do papierów kombatanckich – udawało się zawsze. Dziś nie mam takich kłopotów, zresztą nikt nie ma (przynajmniej tego dnia), skoro nawet przedwczorajsza „Trybuna” pisze, że pochód pierwszomajowy to dla lewicy już muzealna tradycja. Ale w przedwojennym Lublinie bywało ciekawiej. (więcej…)