Podziwiam tych samych nastojaszczich blogerów, owych gierojów niusa, u których codziennie coś ciekawego słychać. Nawet jak nic nie słychać, to a to prasę zacytują, a to w YouTubie coś wyszperają i nikt nie może powiedzieć, że ich nie ma. Bloguję, więc jestem, jak rzekłby antyczny filozof. U mnie do zeszłego tygodnia nie było nic ciekawego słychać, sięgnąłem więc po mój ulubiony wiersz Miłosza Biedrzyckiego: (więcej…)