Podziwiam tych samych nastojaszczich blogerów, owych gierojów niusa, u których codziennie coś ciekawego słychać. Nawet jak nic nie słychać, to a to prasę zacytują, a to w YouTubie coś wyszperają i nikt nie może powiedzieć, że ich nie ma. Bloguję, więc jestem, jak rzekłby antyczny filozof. U mnie do zeszłego tygodnia nie było nic ciekawego słychać, sięgnąłem więc po mój ulubiony wiersz Miłosza Biedrzyckiego:
DWA SONETY
I
Kraków, 29.01.1991 – hej! co u Was
nowego słychać, bo u mnie nic nowego nie
słychać, ale może u Was słychać
coś nowego, ponieważ jak już wspomniałemu mnie nie słychać nic nowego; ciekaw
jestem, co takiego nowego słychać u Was,
bo niestety u mnie nic nowego nie słychać
no więc idę posłuchać, co nowego słychaću moich znajomych, ale, jak się dowiaduję,
u nich niestety też nic nowego nie słychać
i oni mnie pytają, co u mnie nowego słychaćno i niestety rozczarowali się, ponieważ
u mnie nie słychać nic nowego i powiedziałem im,
że u moich znajomych z Buszyna teżII
nic nowego nie słychać, więc mówię,
że u moich znajomych, których Wy nie
znacie niestety, u nich też nic nowego
nie słychać. bo chodzi o to, by cośnowego było słychać, a nie starego.
więc co słychać nowego napiszcie, bo
u mnie nic nowego, u nich też nic
nowego i u tamtych też nic nowego,a tamci także mówią, że nic nowego
więc proszę uratujcie nas wszystkich
powiedzcie, że jednak coś nowegou Was słychać, z poważaniem
Mirek Gonzales Flokiewicz,
Kraków ul. Krowoderska 57/4a
I nie chodzi mi w żadnym razie o jakieś krakowskie spleeny czy lubelskie chandry. Wcale się nie nudziłem, nie miałem na to czasu, pracując do 2-3 w nocy. Pisałem i redagowałem, redagowałem i pisałem, wysyłałem mejle i telefonowałem, zajmowałem się bieżącymi sprawami jak każdy, ale gdy zdarzyło mi się na chwilę usiąść z kimś na kawie, to po omówieniu interesów wychodziło na jaw, że nie mam nic więcej ciekawego do powiedzenia. Bo nic nie słychać. Bo ów niemalże hymn banalistów okazał się wierszem proroczym, a Miłosz Biedrzycki wieszczem narodowym. Aż do zeszłego tygodnia…
…o którym opowiem na dniach. A tak w ogóle to co u Was słychać?
Witam:)
U mnie ciekawe – nowe – książki na półce. I nowe, a zarazem ciekawe, grono z Dyskusyjnego Klubu Książki.
Chyba ja jestem takim blogerem, o jakim pan pisze;)
Pozdrawiam;)
komentarz - autor: prowincjonalnanauczycielka — środa, 29.10.2008 @ 19:21 |
Jeśli nawet, to w pozytywnym znaczeniu. Pozdrawiam serdecznie :)
komentarz - autor: Marcin Wroński — czwartek, 30.10.2008 @ 1:19 |
Witam,
Czasami zaglądam na Pana stronę, by przeczytać co nowego słychać. Zawsze jest co słychać, nawet jesli po jest staremu.
Pozdrawiam Pana.
komentarz - autor: Zadziorka — czwartek, 30.10.2008 @ 13:46 |
Cieszę się, że Pani do mnie zagląda. Rzeczywiście, “po staremu” to mimo wszystko optymistyczne stwierdzenie :) Pozdrawiam
komentarz - autor: Marcin Wroński — piątek, 31.10.2008 @ 10:45 |
Już przeczytałam “Kino Venus”, a dzisiaj przeczytam jeszcze raz, na przyjemny początek DNI WOLNYCH OD PRACY. A więc też nic nowego, co właściwie mnie cieszy, bo jestem wielbicielką wszystkiego, co nie nowe. Moi znajomi, których Pan nie zna niestety, też przeczytali “KIno Venus”, i jak się dowiaduję, też im się podoba :)
komentarz - autor: Bella — piątek, 31.10.2008 @ 13:06 |
A ja dziś wróciłem z Dukli. Piękny jest Beskid Niski, nawet służbowo… W tamtejszej knajpce (też służbowo! dieta się należy) był telewizor, a w nim Maciej Stuhr w skeczu o różnicach między kobiecymi a męskimi rozmowami przez telefon. Tam jest właśnie taki tekst “a no siedzimy… no…”, czyli nic się nie dzieje, nic nie słychać.
Dopiero siadam, w przeciwieństwie do pani Belli, do “Kina”. Zaczyna się zachęcająco :). Przemyślenia po lekturze już masz Marcinie obiecane…
komentarz - autor: Kamil — wtorek, 4.11.2008 @ 22:24 |
Dziękuję za wieści, jakże literackie wieści ;) No bo Pani Bella tak pięknie się wpisała w poetykę M. Biedrzyckiego, a i Twoja Dukla, Kamilu, również w książkach dobrze zadomowiona. No i jest to chyba jedno z tych miejsc, w których wręcz powinno być nic nie słychać ;)
komentarz - autor: Marcin Wroński — środa, 5.11.2008 @ 13:05 |