Miesięczne archiwum: Listopad 2008

Zgubiła dziewczynka

W jednym z przedwojennych numerów „Głosu Lubelskiego” ukazało się ogłoszenie:

„Książeczkę do nabożeństwa o godzinie takiej a takiej zgubiła dziewczynka, biegnąc koło gmachu K.U.L. Zguba jest do odebrania w biurze Redakcji”.

Nie spodziewałem się, że i mnie przyjdzie zamieścić podobne na blogu! Czytaj dalej


Kto rano wstaje… (1)

Miesiąc temu mieszkańców Lublina zelektryzowała (zelektryzowała dosłownie, bo o elektryczność chodziło) nieoczekiwana wiadomość:

Około 200 domów w os. Lipniak i tuż za granicą Lublina nie miało rano prądu po tym, jak z linią energetyczną zderzyła się sowa. Do awarii doszło przed godz. 6 rano. (…) Ludzie nie mieli prądu przez godzinę. Sowa nie przeżyła.

(„Dziennik Wschodni”, 30 września 2008)

Takie są skutki ignorowania własnej natury. Ponieważ sam pochodzę od sowy, nie od małpy i skowronka, dobrze wiem, że 6 rano to całkiem sensowna pora, aby położyć się spać, lecz żeby wstawać i prowadzić aktywne życie?… Takie próby zawsze się źle kończą. Czytaj dalej


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.