Marcin Wroński: niedziennik autora

poniedziałek, 22.12.2008

Wesołych Świąt

Zaszufladkowany do: Varia — Marcin Wroński @ 0:01
Tags: ,

Boże Narodzenie tuż, tuż, dlatego chciałbym wszystkim Czytelnikom mojego niedziennika złożyć najlepsze życzenia. Życzę sobie i Państwu spokoju i oddechu, choć chwilowego zapomnienia o kłębiących się codziennych sprawach, zdrowia (zwłaszcza że w zimie o grypę nietrudno) i radości. A pod choinką, mam nadzieję, znajdą Państwo jakąś dobrą książkę.

Gdybyśmy się zaś nie zobaczyli wirtualnie przed Nowym Rokiem, to dokładam kolejną słuszną porcję najlepszych życzeń. 2009 spełnionych planów w 2009 roku!

środa, 17.12.2008

Jerzy na wieży

Zaszufladkowany do: Zdarzenia — Marcin Wroński @ 20:53
Tags: , , , ,

Siedziałem przy kominku w nowym domu moich dawniej lubelskich, obecnie gorzowskich przyjaciół jak na literata przystało – z literatką w garści. Sądziłem, że to już finał moich podróżniczych atrakcji, gdy Dorota – koordynatorka gorzowskiego oddziału Fundacji „Mam Marzenie”, zaczęła opowiadać o Santoku i podobnie jak ona zakochanym w tym miejscu artyście, Jerzym Gąsiorku. Początkowo słuchałem tego zupełnie niezobowiązująco, w końcu niemal pod nosem mam Kazimierz nad Wisłą, a tam pełne garście malowniczości. Zaraz jednak słuch mi się wyostrzył, gdy doszła do tego, że pan Jerzy jest właścicielem nie jakiejś tam kurnej chaty czy innego wiatraka przerobionego na pracownię, ale prawdziwej wieży. (więcej…)

niedziela, 14.12.2008

Kto rano wstaje… (2)

Zaszufladkowany do: Zdarzenia — Marcin Wroński @ 12:29
Tags: , , , , ,

Stacja Motycz, którą być może pamiętają czytelnicy „Komisarza Maciejewskiego. Morderstwa pod cenzurą”, to tak samo jak przed wojną niezadaszony peron i tablica z napisem. Z napisem „Motycz”, oczywiście. Tam właśnie bladym prześwitem, około 6 rano jakieś trzy tygodnie temu zobaczyłem pierwszy tegoroczny śnieg. A zobaczyłem dlatego, że właśnie tego dnia, kiedy uparłem się złapać ekspres Warszawa-Wiedeń przez Katowice, a potem dwa osobowe Katowice-Gliwice i Gliwice-Opole, tuż za Motyczem ktoś ukradł fragment trakcji. A ja stałem na peronie, zastanawiając się, czy wracać, czy walczyć z przeznaczeniem. (więcej…)

Blog na WordPress.com.