Marcin Wroński: niedziennik autora

czwartek, 21.08.2008

Magia Grodziska

Zaszufladkowany do: Fragmenty, Refleksje, Zdarzenia — Marcin Wroński @ 2:54
Tags: , ,

W zeszłą niedzielę poszedłem z żoną i trójką przyjaciół na jedno ze wzgórz, na których rodził się wczesnośredniowieczny Lublin. Zarazem na jeden z wierzchołków świętego lubelskiego trójkąta – jak widział to miejsce prof. Władysław Panas – z którego spoglądają w stronę Starego Miasta zmarli cadycy, rabini, uczeni w Piśmie i kantorzy zburzonych synagog. Miałem powód i miałem pretekst. Powód był taki, że – wstyd się przyznać – choć znam lubelski kirkut z wielu tekstów, na własne oczy nigdy go nie widziałem. A pretekst – chciałem sprawdzić, czy nie popełniłem błędów, opisując ten niezwykły cmentarz w „Komisarzu Maciejewskim. Kinie Venus”. (więcej…)

czwartek, 7.08.2008

Borys Szyc i Marlena Dietrich

Zaszufladkowany do: Fragmenty, Refleksje — Marcin Wroński @ 16:11
Tags: , , ,

„Borys Szyc jako Zygmunt Maciejewski” – zaproponowała w tych dniach Wirtualna Polska. Ucieszyłem się bardzo, bo jego rola w „Oficerze” była – w mojej prywatnej ocenie – najlepszą kreacją w polskim filmie kryminalnym od czasów porucznika Borewicza. Ze współczesnych tylko scenariusz pierwszego „PitBulla” dorównuje tej postaci świeżością i jakością. Ale zarazem naszły mnie wątpliwości natury ogólnej. (więcej…)

czwartek, 12.06.2008

Z życia kibica

Zaszufladkowany do: Fragmenty, Refleksje — Marcin Wroński @ 22:03
Tags: , ,

Akurat gdy Polska przegrywała 2:0 z Niemcami, stawiałem ostatnią kropkę w „Komisarzu Maciejewskim. Kinie Venus”. Po drugiej stronie ulicy (i tylko kawałek przez niewielki park) mam jednak bar futbolowy, więc reakcje kibiców mogłem śledzić na bieżąco. No i śledziłem, bo pragnę donieść, iż niedawno sam zostałem kibicem. Tyle że wirtualnym. (więcej…)

czwartek, 1.05.2008

Z okazji 1 Maja

Zaszufladkowany do: Fragmenty, Refleksje — Marcin Wroński @ 15:58
Tags: , , ,

Kiedy chodziłem do podstawówki, 1 maja tego dnia miałem tylko jedno zmartwienie: jak uniknąć pochodu. I niech mi to będzie zapisane do papierów kombatanckich – udawało się zawsze. Dziś nie mam takich kłopotów, zresztą nikt nie ma (przynajmniej tego dnia), skoro nawet przedwczorajsza „Trybuna” pisze, że pochód pierwszomajowy to dla lewicy już muzealna tradycja. Ale w przedwojennym Lublinie bywało ciekawiej. (więcej…)

Blog na WordPress.com.