W zeszłą niedzielę poszedłem z żoną i trójką przyjaciół na jedno ze wzgórz, na których rodził się wczesnośredniowieczny Lublin. Zarazem na jeden z wierzchołków świętego lubelskiego trójkąta – jak widział to miejsce prof. Władysław Panas – z którego spoglądają w stronę Starego Miasta zmarli cadycy, rabini, uczeni w Piśmie i kantorzy zburzonych synagog. Miałem powód i miałem pretekst. Powód był taki, że – wstyd się przyznać – choć znam lubelski kirkut z wielu tekstów, na własne oczy nigdy go nie widziałem. A pretekst – chciałem sprawdzić, czy nie popełniłem błędów, opisując ten niezwykły cmentarz w „Komisarzu Maciejewskim. Kinie Venus”. (więcej…)
czwartek, 21.08.2008
czwartek, 7.08.2008
Borys Szyc i Marlena Dietrich
„Borys Szyc jako Zygmunt Maciejewski” – zaproponowała w tych dniach Wirtualna Polska. Ucieszyłem się bardzo, bo jego rola w „Oficerze” była – w mojej prywatnej ocenie – najlepszą kreacją w polskim filmie kryminalnym od czasów porucznika Borewicza. Ze współczesnych tylko scenariusz pierwszego „PitBulla” dorównuje tej postaci świeżością i jakością. Ale zarazem naszły mnie wątpliwości natury ogólnej. (więcej…)
czwartek, 12.06.2008
Z życia kibica
Akurat gdy Polska przegrywała 2:0 z Niemcami, stawiałem ostatnią kropkę w „Komisarzu Maciejewskim. Kinie Venus”. Po drugiej stronie ulicy (i tylko kawałek przez niewielki park) mam jednak bar futbolowy, więc reakcje kibiców mogłem śledzić na bieżąco. No i śledziłem, bo pragnę donieść, iż niedawno sam zostałem kibicem. Tyle że wirtualnym. (więcej…)
wtorek, 27.05.2008
Wenus w kinie „Venus”
Pisanie drugiego kryminału o komisarzu Maciejewskim powoli zbliża się do magicznego słówka KONIEC, a ja przenoszę się w czasie. Zapytany o godzinę odpowiadam: Któraż godzina? Pan poczeka, się sprawdzi. Jest kwadrans na drugą, gdy zaś przez pomyłkę kupię niewłaściwy jogurt, to wołam: O ja nieszczęsny! Nawet nie sądziłem, że dotknie mnie to tak mocno, że naprawdę można równocześnie żyć w dwóch czasach. Sprzyja temu Internet pochłaniający wszystko, co tylko da się zapisać cyfrowo. Oto jedna z wyszperanych w nim perełek: (więcej…)
czwartek, 1.05.2008
Z okazji 1 Maja
Kiedy chodziłem do podstawówki, 1 maja tego dnia miałem tylko jedno zmartwienie: jak uniknąć pochodu. I niech mi to będzie zapisane do papierów kombatanckich – udawało się zawsze. Dziś nie mam takich kłopotów, zresztą nikt nie ma (przynajmniej tego dnia), skoro nawet przedwczorajsza „Trybuna” pisze, że pochód pierwszomajowy to dla lewicy już muzealna tradycja. Ale w przedwojennym Lublinie bywało ciekawiej. (więcej…)
sobota, 5.04.2008
Lewactwo, prawactwo i Web 2.0
Kiedy zaczynałem pisać pierwszego „Komisarza Maciejewskiego”, wydrukowałem dwa pierwsze rozdziały i poprosiłem znajomych o opinię. Kilka dni później na spotkaniu przy wódce mój przyjaciel zrobił dziwną minę. Trunek kiepski? Durnoty wysmarowałem? Nie, nie to. Przełknął, co tam miał w kieliszku, i zapytał, co się stało, że w tej książce ściąga mnie na lewo. (więcej…)
piątek, 21.03.2008
Świątecznie – zawał czy karoshi?
Mam problem ze świętami, weekendami, wakacjami itp. Mam też ogromne szczęście, że nie jestem ortodoksyjnym żydem, bo gdybym nie mógł w szabas włączyć komputera, dostałbym nerwicy. Tak więc choć życzę Państwu spokojnych świąt Wielkiej Nocy, jeśli ma to być coś więcej niż li tylko konwencja, muszę moje życzenia opatrzyć niespokojnym komentarzem. (więcej…)