Odmienny stan świadomości

Niedawno miałem przyjemność udzielać wywiadu p. red. Teresie Droździe z warszawskiego Radia dla Ciebie – nie tylko zarobiony, tzn. zapisany, ale w dodatku przeziębiony w środku lata. Moja rozmówczyni wykazała się taktem i nie zwróciła mi uwagi na kiepską formę, ja natomiast, jak zwykle w takim stanie, miałem poczucie, że mówię niekontrolowane głupoty. Pewna życzliwa osoba pocieszała mnie później, że nie było tak źle, ale ja wiem lepiej: głupoty to głupoty. Złośliwi, jeśli zechcą się ponapawać mą degrengoladą, bardzo proszę, wywiad jest TUTAJ.  Jednakże choroba (podobnie jak odurzenie) ma swoje plusy: wśród słowotoku i komunałów zdarzają się freudowsko-jungowskie przebłyski i nie wiedzieć czemu człowiek nagle rzuca coś zastanawiającego, czego wcześniej sam przed sobą nie wyartykułował.

Czytaj dalej


Zagadka radiowa

Pewnego dnia Polskie Radio Warszawa nadało:

Radiofonia jest organizmem, który musi pozostawać na usługach narodu i państwa. Radiofonia polska uwolniona […] z krępujących ją więzów gospodarki prywatnej, mogła rozwinąć planowo swe zadania. Linia wytyczna działalności programowej PR weszła na tory pracy ideowej dla najszerszych mas narodu, a wysiłki propagandowe skierowane zostały na pozyskanie jak największej ilości nowych abonentów, na jak najszybszą radiofonizację całego kraju, tak, by radio stało się narzędziem pracy państwowej – by mogło wychowywać i przygotowywać kadry obywateli, świadomych swych obowiązków wobec państwa i narodu. Polskie Radio nawiązało żywy kontakt między kierownikami państwa a swoimi słuchaczami.

Pytanie: w którym to było roku?

  1. 1938
  2. 1945
  3. 1953

Z Pilipiukiem o historii

Zepchnąłem bohaterów głęboko na dno drabiny społecznej […]. Nie zobaczyli na oczy króla, nie pili piwa z burmistrzami. […] Podobną do mojej drogą powędrował też Marcin Wroński. W swoim cyklu o komisarzu Maciejewskim osadził bohatera po prostu tam, gdzie trzeba. Na przestrzeni trzech tomów policjant zaledwie raz i to w szczególnych okolicznościach zamienia kilka zdań z wojewodą.

– napisał Andrzej Pilipiuk w posłowiu do Sfery Armilarnej, nie tylko sprawiając mi tym przyjemność, ale skłaniając do przemyśleń czysto warsztatowych. Bo oto, mimo że uprawiamy różne pola beletrystyczne, to gdy powieść – nieważne, czy kryminalna, czy fantastyczna – staje się w znacznej mierze historyczną, pisarz staje przed podobnymi szansami i pułapkami. Czytaj dalej


Jak to redaktor z autorem (2)

Zapraszam do lektury kolejnego wywiadu, tym razem w związku ze wznowieniem może nie ulubionej, ale fakt faktem – najważniejszej z moich powieści: Morderstwa pod cenzurą. To właśnie dzięki tej niej z pisarza popołudniowego i niedzielnego stałem się zawodowcem. Jak poprzednio przepytuje mnie Filip Modrzejewski (W.A.B.). Czytaj dalej


Jak to redaktor z autorem

Z nikim chyba nie odbyłem tylu debat na temat Officium Secretum, co z Filipem Modrzejewskim, redaktorem prowadzącym z Wydawnictwa W.A.B. Byłoby szkoda, gdyby wszystkie nasze wątpliwości i niepewności – lub też przeciwnie: twarde autorskie idee – wraz z ukazaniem się książki uległy zapomnieniu. Dlatego dziś przychodzi Redaktor do Autora. Czytaj dalej


Dyktafon i historia mikro

Gdyby ktoś powiedział mi dziesięć lat temu, że będę pisarzem po części historycznym, bardzo bym się zdziwił. Owszem, chodziły mi po głowie unurzane w historii fabuły, jak chociażby postmodernistyczna saga rodzinna, ale uważałem, że mam zbyt mały, zbyt fragmentaryczny dostęp do historii losów ludzkich, do tej historii w skali mikro, przypominającej bardziej kartotekę niż raport końcowy. Jednak Komisarz Maciejewski dowiódł mi naukowo, że by wygrać, trzeba zacząć grać. Czytaj dalej


Molier, Czubaj i siekiera

„Daję słowo, zatem ja już przeszło czterdzieści lat mówię prozą, nie mając o tym żywnego pojęcia! – wykrzyknął w szczerym zdziwieniu Molierowski Pan Jourdain do Nauczyciela Filozofii. – Jestem panu najszczerzej zobowiązany, żeś mnie pan pouczył”. Mój staż w używaniu prozy jest wprawdzie znacznie krótszy, ale prozaiczna… no dobrze, prozatorska przyjemność z uświadomienia nie mniejsza. Bo odrobina namysłu nad sobą i swoją pracą to miły przerywnik. Kto wie, może nawet dobrze robi na cerę. Czytaj dalej